Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Błąd
  • Wystąpił błąd podczas wczytywania komponentu: com_finder, 1

Literacki wieczór wokół „Fusów”

10.04.2026 06 0110.04.2026 06 02

Instytut Mikołowski gościł 10 kwietnia Dariusza Bitnera. Głównym tematem rozmowy była jego najnowsza powieść „Fusy” (wyd. Afront, 2025).

Urodzony w 1954 roku i mieszkający w Szczecinie autor kojarzony przede wszystkim ze środowiskiem pisarzy skupionych wokół miesięcznika Twórczość. Jego proza poświęcona jest najczęściej problematyce współczesnej.
„Jeśli spojrzeć na swoje dokonania z perspektywy czasu, a nikt nie jest wolny od takiej refleksji, zazwyczaj popada się w melancholię, niezależnie od tego, ile ma się osiągnięć, ile sukcesów… Zawsze z tyłu głowy czai się obawa, schowana w dwóch słowach: „zmarnowałem życie”. Niewykorzystane możliwości, błędy, za które płaci się sumieniem. Mało kto odczuwa satysfakcję i dumę, niewielu pod koniec życia osiąga spokój – ten stan ducha, który być może jest największą zdobyczą, złotym pucharem.” – mówi Autor. W książce „Fusy” bohater, Eligiusz, spogląda na swoje czyny i emocje z perspektywy końca. Jest rok 2034 – więc czas, który dopiero nadejdzie (chociaż nadejdzie szybciej, niż się komukolwiek zdaje) – Szczecin nie jest już polski, a bohater znajduje ostatnią dla siebie przystań: w miłości. Jedynej niezmiennej. Rozpatruje to, co minęło – chwile wzniosłe i śmieszne, tragiczne i byle jakie. Widzi swoje życie jako metaforę wypitej filiżanki herbaty, która tak naprawdę smakuje dopiero pod koniec, gdy już niewiele zostało…Róża, pierwsza młodzieńcza miłość Eligiusza, odsłania przed nim prywatną ideę fusów. Po dobrej herbacie (nie takiej z torebki, nie z esencji w dzbanuszku) zostają fusy. „Fusy muszą być fizycznie, tylko one nadają sens powolnemu upijaniu coraz chłodniejszego płynu, w takim tempie, by na koniec jeszcze sączyć ciepło. W końcu – łyk za łykiem – wypijamy całą zawartość filiżanki albo kubeczka, herbatę gęstą, treściwą; pijemy coraz wolniej… aż zaczynamy sączyć samą esencję z fusów, jeszcze kropelka, jeszcze, wysysamy sok, cierpliwie, i nie ma już nic, tylko fusy. Suche. Echo tego co było, wspomnienie, ślad, widmo. To, co zostaje. Zawsze. Tylko fusy. Herbata – od połowy coraz bardziej wyrazista, pod koniec skondensowana i gorzka, atakuje język i policzki od środka, wprawia w stan hipnotycznego odrętwienia, by na koniec oddawać samą gorycz, stężałą, podobną do zastygłej krwi. To fusy, zawsze”.
Spotkanie poprowadzili Maciej Melecki i Krzysztof Siwczyk. (BP)

10.04.2026 06 0310.04.2026 06 0410.04.2026 06 0510.04.2026 06 0610.04.2026 06 0710.04.2026 06 0810.04.2026 06 0910.04.2026 06 10

SZUKAJ NA STRONIE GM

KALENDARIUM

NA AFISZU

31.03.2026 plakat 02 01 31.03.2026 plakat 02 02

 27.03.2026 plakat 02 0122.03.2026t plakat 01 01

10.04.2026 plakat 02 0126.03.2026 plakat 02 02

28.03.2026 plakat 02 0110.04.2026 plakat 08 01

02.04.2026 plakat 01 0104.04.2026 plakat 01 02

 
Przewiń na górę