Pogadanką pod tytułem „Biżuteria – najstarszy język człowieka” rozpoczęła Ewa Prochaczek wernisaż wystawy swojego rękodzieła, który odbył się 22 maja w Muzeum.
Ekspozycja pod hasłem „Małe jest piękne” prezentuje biżuteryjne cacka stworzone przez mikołowską artystkę wielu talentów. Jak opowiedziała autorka, na pomysł wyrabiania tego typu ozdób wpadła w 1985 roku podczas przyjęcia u znajomych. Nożyk, którym zeskrobywała masło, stworzył wyjątkowo urokliwy kształt – inspirację dla jej artystycznej wrażliwości. Postanowiła zwędzić rzeczony sztuciec i stał się on narzędziem, którym wykonywała pierwsze broszki (dodać należy, że po pewnym czasie przyznała się przyjaciołom do tej drobnej kradzieży, a „zbrodnia” została uznana za przedawnioną).
W trakcie zawodowej aktywności Ewy Prochaczek jej biżuteryjne wyroby trafiały między innymi na rynek włoski, gdzie – jak wspomina artystka – zyskały określenie „frutti di mare”. Po zamknięciu zakładu rękodzielniczego przez jakiś czas nie parała się tą dziedziną. Powróciła do niej po tym, jak od klasowej przyjaciółki sprzed lat – Ewy Giersz, która obecna była na wernisażu i sama opowiedziała o tym fakcie – otrzymała woreczek pełen muszli zebranych na plażach całego świata. O ile jednak kiedyś tworzyła głównie broszki, tak obecnie spod jej palców wychodzą przede wszystkim modne wisiory.
Piątkowy wernisaż określić można mianem frekwencyjnego sukcesu. Wyroby Mikołowianki prezentowane będą w Muzeum przez najbliższe trzy miesiące. Większość z eksponatów można zakupić, a uzyskane w ten sposób fundusze przeznaczone zostaną na wsparcie działalności placówki. (WalKa)


Drodzy Mikołowianie
W sobotę 16 maja na Rynku odbędzie się wydarzenie „Dbamy o zdrowie w Mikołowie”. To nowa inicjatywa mojej zastępczyni Anety Esnekier i Referatu Zdrowia – liczę, że na stałe wpisze się ona w kalendarz mikołowskich wydarzeń.
Więcej…